Zwycięstwo w Mam Talent Delfina i Bartek

Życie po Mam Talent

„To na co wydaliście kasę?”, „Warto było?”, „Co teraz robicie”, „Da się żyć z występów?”

Kurz po programie MAM TALENT jeszcze nie opadł, emocje jeszcze nie ostygły, a już trzeba było pracować. I to intensywnie.

Przez pierwsze lata, oferty same spływały. My robiliśmy niewiele jeśli chodzi o pozyskiwanie Klientów.

Dodajmy, że mieliśmy wtedy 20 lat i studiowaliśmy. W czasie kiedy „zwykły” student imprezuje i korzysta z tego fajnego czasu, my studiowaliśmy i pracowaliśmy jednocześnie.

D: Ja na obronę jechałam prosto po pokazie.

Musieliśmy być mega zorganizowani studia-treningi-praca biurowa i pokazy.

 

Największa zmiana?

To, że z licealistów bez większych obowiązków, staliśmy się nagle przedsiębiorcami. Nie byliśmy przygotowani na to, że będziemy musieć negocjować warunki występów, ba, nie mieliśmy pojęcia jak ustalić cennik. Wizyty u prawników, księgowość, marketing, to była dla nas czarna magia. Rozmowy z agencjami, właścicielami firm.

Musieliśmy się również nauczyć występów na scenie. Program MAM TALENT – począwszy od charakteryzacji, poprzez obsługę sceny, technikę, próby, adrenalinę związana z występem na żywo – to dało nam bardzo dużo, ale mimo wszystko to były tylko 2 odcinki w studio. Występy w hotelach, teatrach, siedzibach firm, w galeriach handlowych, salonach samochodowych etc., to zupełnie inna bajka. A jeszcze czym innym są występy plenerowe, gdzie dochodzą aspekty związane z pogodą, hałasem itp. Tu publiczność reaguje tak jak chce, a nie tak jak zaplanował to reżyser 😉.

Nie było łatwo, ale z każdego występu staraliśmy się jak najwięcej wyciągnąć i nauczyć się na przyszłość. Mamy to szczęście, że pracujemy razem. Dlatego każdy występ przegadujemy. Zastanawiamy się co było dobre, a co można poprawić i cały czas się rozwijamy.

Pozytywka Delfina i Bartek

Staliśmy się rozpoznawalni. Jadąc windą w galerii handlowej słyszymy szepty i szturchania „eee, to oni!”. Na ulicy „eee, to oni?”. Kiedyś wracając nad ranem z pokazu ledwo żywi zatrzymaliśmy się na stacji paliw. Podchodzi do nas Pan i mówi „To Wy, to Wy wygraliście Mam talent!” i zaczyna z nami rozmawiać. Z jednej strony super miło, a z drugiej marzyliśmy tylko o tym, żeby się położyć, ale nigdy nie mówimy „sorry, nie mamy czasu”. Zawsze rozmawiamy z naszymi fanami, z gośćmi eventów, na których występujemy i Klientami. Nasz rekord długości podpisywania autografów i robienia zdjęć, to 2 h. Bolały policzki od uśmiechów i ręka od pisania 😊, ale zawsze warto.

 

Warto było?

Bilans po tych siedmiu latach jest na pewno dodatni. Poznajemy mnóstwo cudownych ludzi – innych artystów, osoby z firm i agencji, z którymi współpracowaliśmy,  poznajemy sławnych ludzi, udzielamy wywiadów w prasie, telewizji, radiu. Zaczęliśmy w siebie wierzyć. Zachwyt widowni w czasie występu i pozytywne komentarze po, zawsze dodają skrzydeł.

Nasze stawki za występy nie są małe. Stać nas zapewne na więcej niż niektórych, ale nic za darmo. Pracujemy 7 dni w tygodniu, praktycznie 365 dni w roku. Artysta taki jak my: nie choruje, nie ma kontuzji, nie musi spać, ma odbierać telefony całą dobę i odpowiadać na maile i wiadomości. Nie mamy czasu na spontaniczne rzeczy, bo – „praca, praca , praca”. Kontakty towarzyskie również się rozluźniają, bo kiedy inni się bawią i spotykają, zazwyczaj w weekend – my pracujemy. No i czasem występów jest kilka w miesiącu, a czasem jeden. Nie żyjemy od pierwszego do pierwszego, bo nie ma gwarancji, że 1go coś zarobimy.

Od kiedy wygraliśmy MT nie było momentu, że wrzucimy na luz. Szkoła, trening, występy, praca biurowa.

D: Mi szkoła odpadła, Bartuś wieczny student 😛

B: Tak to prawda, ja jeszcze studiuje. W pewnym momencie miałem dość. Obroniłem licencjat i nie miałem siły studiować i pracować. Wiem jednak, że nie będziemy występować całe życie. Bardzo lubię prace z dziećmi jako trener akrobatyki, więc dobrze mieć tego mgr 😉.

Ogromną zaletą naszej pracy jest na pewno to, że możemy połączyć przyjemne z pożytecznym i zobaczyć wiele pięknych miejsc. Znamy chyba każdy rejon w Polsce. Występujemy w pięknych hotelach. Występowaliśmy również za granicą. W Wielkiej Brytanii, Maroko, Bułgarii, Norwegii, Niemczech i Słowacji.

Maroko Delfina i Bartek

Zakopane Delfina i Bartek

Na co wydaliśmy pieniądze z wygranej?

Na szybkie fury, fajne ciuchy i podróże po świecie, oczywiście :).

Taaaa, chcielibyśmy.

Stety niestety nie przetrwoniliśmy ani złotówki z naszej wgranej. Tak naprawdę, to na nasze przyjemności nie wydaliśmy praktycznie nic. Pieniądze z wygranej przeznaczyliśmy na rozwój naszej firmy. Kupiliśmy rekwizyty, stroje, część zostawiliśmy na inwestycje, które planujemy.

Sami zarobiliśmy na pierwsze wakacje czy nowy samochód. Mamy też dom, za który sami zapłaciliśmy. Uważamy, że bardzo dobrze wykorzystujemy to nasze 5 min, bo trwa ono już ponad 7 lat. Nadal występujemy. W swojej ofercie mamy 10 układów i cały czas tworzymy coś nowego. Ciągle słyszymy, że nasze występy się bardzo podobają. Rozdajemy autografy, udzielamy wywiadów. To daje kopa.

 

“Ale mieliście szczęście”

Wygrana w MAM TALENT, to na pewno spora doza szczęścia, ale w naszym przypadku, to przede wszystkim ciężka praca. Praca, na którą złożyło się kilkanaście lat treningów i hektolitry potu wylane na sali. To walka z własnymi słabościami, którą póki co wygrywamy. Nikt nam nie zarzuci, że to był fuks czy przypadek.

Do tej pory regularnie trenujemy i dopracowujemy nasze układy. Pracujemy w biurze – odpowiadamy na zapytania, dbamy o nasz wizerunek w social media, negocjujemy stawki i planujemy kolejne rzeczy, nie tylko występy 😊.

 

Nie stoimy w miejscu, bo jesteśmy zdania, że „ten kto się nie rozwija, ten się cofa”. My idziemy do przodu. Jako pierwsi artyści w Polsce wprowadziliśmy do naszej oferty rekwizyt Lollipop.

Lollipop Delfina i Bartek

Tak było również z decyzją o występie w Bułgarskim Mam Talent. Wiedzieliśmy, że szanse na wygraną są praktycznie żadne, ale stwierdziliśmy, że skoro nas zaproszono, to czemu nie. Nie poszliśmy na łatwiznę. Przygotowaliśmy zupełnie nowy pokaz, poświęcając na jego dopracowanie wiele tygodni ciężkich prób. Nie wygraliśmy i po zakończonym livie powiedzieliśmy sobie – „nigdy więcej talent show”, ale wiadomo, że tylko krowa nie zmienia zdania :D.

DElfina i Bartek Toxic Bulgarian Got Talent

Wyrobiliśmy sobie dobrą markę na rynku. Kojarzy nas większość osób z branży. Klienci bardzo często wybierają nas po raz kolejny na swój event. To cieszy.

Dziękujemy programowi Mam Talent i temu Komuś na górze, za tą szansę i za te 7 lat, w których robimy to co kochamy.

 

D&B

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *